W jaki sposób „Pani Churchill” pokazuje kobiecą część historii?


Książki / poniedziałek, 31 sierpnia, 2020

Po raz kolejny sięgnęłam po prozę Marię Benedict, która przenosi nas do świata trochę zapomnianego, toczącego się równocześnie w samym centrum i jakby z boku głównego nurtu historii. W swojej najnowszej powieści autorka przybliża losy Clementine Churchill pokazując ciekawie czasy, w których przyszło jej żyć i walczyć o prawo do współdecydowania o historii.

Marie Benedict nakreśla w swojej powieści dwa bardzo ważne aspekty związane z tożsamością Clementine Churchill. Pierwszy to zależność jej działań od męża i jego postrzeganie takowych, drugim jest próba odnajdywania życiowego balansu w bardzo intensywnych czasach.

Ilu z nas kojarzy postać pani Churchill?

Ta genialna, wyprzedzająca swoją epokę kobieta pozostała do końca w cieniu swojego charyzmatycznego męża, który miał głęboki wpływ na historię nie tylko Wielkiej Brytanii, ale i całego świata. Aktywna w kwestiach politycznych, stanowiąca wielkie wsparcie (nie tylko mentalne, ale też merytoryczne) dla swojego męża i jednocześnie trochę zapomniana.

Clementine pomimo wielu projektów, które prowadziła, była traktowana przez męża w sposób marginalny. Póki pomagała mu pisać przemówienia, organizować działania związane z kolejnymi stanowiskami i łagodzić spory z podwładnymi, była dla niego oczywistością. Winston nie przywiązywał większej wagi do ogromu pracy, który kosztował ją wiele nerwów i nie zamierzał  chwalić się dokonaniami żony przed nikim. Czy naprawdę Churchill był tak zaślepiony, żeby wyznać podczas świąt spędzonych u Rooseveltów: „Podczas swojej wizyty u nas twój mąż powiedział nam z wielką dumą, że nie zaangażowałaś się w żadne publiczne zajęcia ani służbę. Wręcz wychwalał cię, że chciałaś siedzieć w domu i się nim zajmować.” ?

Poziom dyplomacji tej kobiety wciąż mnie zdumiewał, a może po prostu nie mogłam pojąć jak mogła się godzić na życie w cieniu. „Kiedy dokładam starań, by zapewnić miejsca pracy dla kobiet, uświadamiam sobie, jak podobnie wygląda życie moje i wielu kobiet. Najpierw bez wahania wskakujemy w życie naszych małżonków, gotowe stanąć na głowie, żeby tylko zaangażować się w sprawy świata, a potem w pewnym momencie trafiamy na margines.”

„Pani Churchill” jest opowieścią o kobiecej sile, o poświęceniu w czasach wojny i dostrzeganiu zaangażowania innych. Główna bohaterka nie pełni tylko roli reprezentacyjnej, w którą próbowali ją wtłoczyć wszyscy wokół. Organizuje lepsze warunki bytowe schronów przeciwlotniczych, uczestniczy w nocnych patrolach przeciwogniowych, ale też wchodzi na spotkania polityczne dotychczas zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Lecz wciąż czuje niedosyt… Marie Benedict naświetla problemy, z którymi wciąż wiele współczesnych kobiet musi się mierzyć.

Główna bohaterka skupia też swoją uwagę na próbie odnalezienia balansu pomiędzy powinnościami a dbałością o własne zdrowie fizyczne i psychiczne. Ciągłe próby sprostania wymaganiom męża, łagodzenie jego kontaktów z podwładnymi, wyniszczający tryb życia to tylko wierzchołek góry lodowej. Clementine musiała też mierzyć się z błędami wychowawczymi, które popełniła w stosunku do swoich dzieci. Jak dużą presję miała ze strony otoczenia? Czy może sama była dla siebie najbardziej surowym sędzią?

Marie Benedict pomaga nam zrozumieć jak dużą rolę miała specjalistyczna pomoc, na którą zdecydowała się jej bohaterka: „Ostatnią falę poczułam w czasie moich sesji z doktorem Liefem. W ich trakcie stopniowo przygotowaliśmy się do szczerych dyskusji o nerwowości, której doświadczam w związku z macierzyństwem, i niepokojem, który czuję, gdy zajmuję się Winstonem. Gdy doktor poświadczył zasadność moich emocji i wyjaśnił współzależność pomiędzy nimi a moim zdrowiem fizycznym – czego nigdy wcześniej nie zrobił żaden z lekarzy – poczułam niemal namacalnie, jak spada mi z ramion ciężar i otwiera mi się klatka piersiowa”. To wszystko mówi nam jak bardzo złożona była ta niepozorna żona wielkiego polityka. Odważna na tyle, żeby szukać pomocy, ale trudna do jednoznacznej oceny.

„Pani Churchill” jest kolejną powieścią Marie Benedict, po którą udało mi się sięgnąć. Doceniam fakt, że autorka próbuje przedstawić losy kobiet zapomnianych lub marginalizowanych. Dzięki przystępnej formie pobudza wyobraźnie i skłania do prowadzenia osobistych poszukiwań informacji o bohaterce. Jej powieści nie możemy traktować jak źródła historycznego, lecz jak powieści czerpiącej inspirację z prawdziwych wydarzeń. Jednakowoż jej twórczość stanowi wkład w uświadamianie szerszemu gronu odbiorców jak wiele herstorii jest zapomnianych. Dlatego warto promować takie powieści, pomimo lekkich niedociągnięć i czasem powielania pewnych klisz społecznych.

Tytuł:  Pani Churchill

Autor: Marie Benedict

Tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska

Wydawnictwo: Horyzont Znak

Ilość stron: 352

Data wydania: 11 maja 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *