Zagłada nie zatrzyma życia. Halina Birenbaum opowiada o niekończącej się walce w „To nie deszcz, to ludzie”.


Książki / sobota, 26 października, 2019

Zaczytuję się od lat w opowieściach dotyczących czasów II Wojny Światowej, ale zawsze najbardziej przykuwały moją uwagę historie o ludziach zmagających się z okrucieństwem tamtych czasów. Gdy w moje ręce trafiło „To nie deszcz, to ludzie”, byłam wręcz pewna, że kolejny raz dam się porwać narracji o bolesnej przeszłości. Ale rozmowa, która przeprowadziła Monika Tutak-Goll z Haliną Birenbaum to obraz szerszy niż ramy wyznaczone przez kolejne obozy i ludzkie dramaty. Poznajemy historię tej niezwykłej kobiety aż do czasów współczesnych i wykracza ona poza historię o Zagładzie, mówiąc o rzeczach niemniej ważnych z naszej perspektywy.

Halina Birenbaum  jest uznaną poetką, autorką i tłumaczką żydowskiego pochodzenia, jej działalność od lat jest skierowana ku ocaleniu pamięci o osobach, których Zagłada dotknęła najmocniej. Dzięki książce przygotowanej przez wydawnictwo Agora poznajemy tę niezwykle mądrą kobietę, która w dojrzały i otwarty sposób opowiada swoją historię. Czy będzie to rozmowa o czterech obozach, które odcisnęły na niej piętno? Zdecydowanie nie. To nie tylko opowieść o wojnie i tragedii narodu żydowskiego i ludzkości w XX wieku. To opowieść o życiu, które nie chce się zatrzymać.

Muszę przyznać, że pani Halina posiada niesamowitą pamięć i ilość historii, które nam przekazuje zdumiewa i trochę może przytłoczyć. I choć część dotycząca jej dzieciństwa i momentu go pozbawienia, gdy dowiedziała się, że musi nagle dorosnąć jest nadwyraz emocjonalna to uważam, że warto by każdy to przeczytał. Opowieść o ostatnich chwilach z mamą i momencie w łaźni, gdy odkrywa, że jej już nie ma… wobec tego nie da się przejść obojętnie. Dla pani Haliny w tamtych okolicznościach ocaleniem była Hela. To ona powiedziała tej jeszcze dziewczynce, że jej mamy nie ma, ale od tej pory ona jest jej mamą. Ta utracona więź oraz brak możliwości przeżycia żałoby będzie powracać do kobiety wielokrotnie, choćby przy okazji wspomnień związanych z ostatnim przytuleniem pod płaszczem po dotarciu do obozu. Czy Hela uratowała panią Halinę od poddania się w tych pierwszych tygodniach? Na pewno tak, ale to była obustronna relacja i choć zakończyła się tragicznie jak większość historii obozowych to na pewno dała jej siłę do walki.

Bardzo ważne w „To nie ludzie, to deszcz” jest to, że w rozmowie nie zatrzymujemy się na wydarzeniach mających miejsce w czterech obozach, ale Birenbaum prowadzi nas przez kolejne lata i miejsca. W tym wszystkim jest przestrzeń do rozmowy o dojrzewaniu, o akceptacji samej siebie i szukaniu własnej życiowej drogi, gdy już praktycznie nikogo bliskiego nie było wokół. Dla mnie otwierający oczy był rozdział dotyczący jej życia w kibucu i odnajdywania się w powstającym państwie izraelskim. To z jakim murem niezrozumienia musieli się mierzyć ludzie, którzy od miesięcy migrowali między różnymi krajami, by i tak być pogardzanym w miejscu, które miało być końcem tej podróży.

Pani Halina opowiada o ciężkich warunkach tworzenia domu, ale też o swojej rodzinie i relacji z dorastającymi synami. O nowym pokoleniu, które miało już dość Zagłady i nie rozumiało potrzeby opowiadania o tamtych czasach. Gdy w końcu synowie Haliny przeczytali napisaną przez nią książkę, ich reakcje były skrajnie różne: „Beni powiedział, że jest dumny z tego, że jest człowiekiem, a Yakov, że by się po czymś takim zabił”. To świadczy nie tylko o charakterach tych młodych ludzi, ale też o tym jak wiele zależy od odbioru tych samych wydarzeń. Pani Halina zmagała się z przeróżnymi problemami wychowawczymi i dlatego stanowi bardzo ważny głos w dyskusji nad sytuacją osób ocalałych z Zagłady. Mówi otwarcie o bólu i niewiedzy osób, które zostały pozbawione własnego dzieciństwa i mierzą się z zadaniem wychowania własnych dzieci (do tego w kompletnie innym kręgu kulturowym).  Czy tak naprawdę miała kiedykolwiek czas na terapię własnego bólu i poczucia straty? Nie, ponieważ trzeba było przejść z tym do porządku codziennego. Jednak w pani Halinie na zawsze pozostał przymus przestrzegania innych przed błędami historycznymi, aby takowe nie mogły znów się odrodzić. Niestety nawet obecnie Birenbaum musi walczyć ze stereotypami dotyczącymi Żydów i z wciąż powstającymi ruchami neonazistowskimi.

„To nie deszcz, to ludzie” wyciska łzy, powoduje gniew, pozostawia w człowieku poczucie niesprawiedliwości, ale gdzieś w głębi niesie też nadzieję na prawdziwe człowieczeństwo. Rozmowa między Haliną Birenbaum a Moniką Tutak-Goll stanowi kompletny obraz kobiety, która nigdy się nie poddała i zabrakło dla niej gazu do komory, gdzie miała zginąć. Nie możemy poddawać ocenie jej postępowania, ale powinniśmy docenić jej szczerość i otwartość w rozmowie o niełatwym życiu. Jest tak wiele tematów, które poruszane są w tej książce, że trudno się po niej pozbierać i nie pytać wszystkich wokół: „jak to możliwe?”.

Tytuł: To nie deszcz, to ludzie

Autor: Halina Birenbaum, Monika Tutak-Goll

Wydawnictwo: Agora SA

Ilość stron: 456

Data wydania: 22 maja 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *