„Pokrewne dusze” powieść inna, niż można się spodziewać


Książki / niedziela, 30 grudnia, 2018

„Pokrewne dusze” Agaty Kołakowskiej to powieść nieoczywista i zaskakująca, zaś psychologiczne aspekty w niej poruszane mogą budzić kontrowersje.

Milena, jedna z naszych dwóch głównych bohaterek, to specyficzna terapeutka. Kobieta jest bardzo skryta, chowa się przed innymi pod maską opanowania i sporego zdystansowania. Wydaje się być  przy tym niesamowicie pomocna i profesjonalna. Pozory jednak mylą, ponieważ terapeutka w pomocy swoim podopiecznym posuwa się o wiele dalej niż wskazywałyby usługi, za które płacą. Czy nieprzepracowane problemy Mileny odbijają się na jej pacjentach? Co oznaczają jej kolejne wcielenia? Czy to tylko zabawa w natchnione poetki, kochające żony chodzące na kursy gotowania czy drapieżne kobiety lubiące zabawy bez zobowiązań? Jak odnaleźć prawdziwą twarz Mileny? Kto lub co, wybije ją z utartej ścieżki którą obrała?

Marta, która trafia na terapię do Mileny, jest drugą kluczową postacią „Pokrewnych dusz”. Rok po śmierci siostry wciąż próbuje odnaleźć się w zastanej rzeczywistości i prowadzić bez zakłóceń Pensjonat na Wyspie. Kobieta zwraca się o pomoc i zaczyna się nadmiernie zbliżać do swojej terapeutki i niestety mamy tu do czynienia z mechanizmem przeniesienia. Marta zaczyna żyć z sesji na sesję, jednak w pewnym momencie przestaje jej to wystarczać… co stanie się, gdy postanowi na stałe zatrzymać przy sobie Milenę? Czy ściągnięcie jej do Pensjonatu, pod pozorem głębokiego załamania, zmieni diametralnie dalsze losy kobiet? To, co dzieje się na kolejnych stronach powieści w jakim stopni zaczyna przypominać jakże głośny syndrom sztokholmski. Muszę przyznać, że powieść jest niesztampowa, każe zastanowić się nad mechanizmami ludzkiej psychiki w sytuacjach ekstremalnych.

W „Pokrewnych duszach” nic nie jest takie, jakim się wydaje. Sposób, w jaki odbieramy zachowanie innych osób jest odzwierciedleniem naszych pragnień, ale przede wszystkim największych lęków. Postępowanie Mileny oraz Marty sprawia, że zaczynamy wątpić w przewidywalność ludzkich zachowań. Dlatego też tak ciężko jest tę powieść jednoznacznie ocenić. Autorka miała ciekawą koncepcję poprowadzenia postaci, jednak cały czas coś w tej powieści powodowało u mnie bliżej niesprecyzowane odczucia. I nawet po dłuższym okresie czasu nie potrafię określić cóż to było, może to nierealność więzi między Mileną a Martą, a może reakcje otoczenia żyjącego w kłamstwie…

Kolejnymi kwestiami, na które warto zwrócić uwagę, jest nierównomiernie rozłożone tempo akcji oraz zbyt duże nagromadzenie bohaterów drugoplanowych. Czytając „Pokrewne dusze” mamy wrażenie, że autorka nie mogła się zdecydować czy chce by był to thriller psychologiczny czy powieść obyczajowa. Stąd też bierze się pewnie zagubienie czytelnika, co u mnie akurat powodowało zniecierpliwienie we fragmentach, które nie należały do żadnego z tych światów.  Na pewno „Pokrewne dusze” bardzo by zyskały na skupieniu się na psychologii postaci i wprowadzeniu większego napięcia, bo tego też spodziewamy się czytając opis na okładce. Momentami zatracamy też pewność kto jest postaciami kluczowymi, a kto pokazaniem przez autorką swojej wiedzy na temat psychologicznych problemów, z którymi można skierować się na terapię.

Prócz naszych głównych bohaterek mamy bardzo ciekawie zarysowane postaci z otoczenia kobiet, ze szczególnym naciskiem na pacjentów ośrodka AlterEgo. Mnie najbardziej zaciekawiła postać Justyny, która zmagała się z bardzo silnym lękiem społecznym. Jej wychodzenie ze strefy komfortu, jaką stało się jej mieszkanie, pozwala wierzyć że człowiek w odpowiedni sposób pokierowany, potrafi od nowa odnaleźć się w społeczeństwie. W tym przypadku knowania Mileny wyszły pacjentce na dobre, ale był to tylko mały trybik w tym procesie, ponieważ większą pomocą okazał się Krzysztof. Ten pozytywnie nastawiony do życia i ufny człowiek, postanowił bez psychologicznego wsparcia, okazać po prostu cierpliwość i dobre serce kobiecie, która była z nim szczera. Co prawda płacił przez pewien czas wysoką cenę za swoje zachowanie, ale postanowił być konsekwentny i bezinteresowny. Dzięki postaciom takim jak Krzysztof po lekturze „Pokrewnych dusz” nie czujemy się wyczerpani emocjonalnie, czego trzeba pogratulować autorce. Trochę przywraca to wiarę w ludzkie dobro, szczególnie biorąc pod uwagę zachowania innych bohaterów powieści.

Podsumowując, „Pokrewne dusze” są pełne ciekawych postaci z różnorodnymi psychologicznymi problemami i gdyby autorka skupiła się na jednym gatunku to czytelnik otrzymałby wciągający i nieoczywisty thriller psychologiczny. Dużym atutem powieści jest nieoczywistość relacji międzyludzkich, często bardziej złożonych niż mogło się początkowo wydawać. Gdy nawet osoba mająca czuwać nad pracą psychologa daje się zwieść Milenie, jej współpracownicy nie podejrzewają jak daleko w swojej pomocy posuwa się kobieta, zaś przyjaciele właściwie niewiele są o niej w stanie powiedzieć… gdzie szukać pomocy… czy ktokolwiek będzie szukał Mileny, gdy zostanie uwięziona na wyspie? Warto się przekonać, który z aspektów powieści przemawia najbardziej do wyobraźni.

Tytuł: Pokrewne dusze

Autor: Agata Kołakowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ilość stron: 496

Data wydania: 6 listopad 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *