Bohaterstwo cichej wojny kobiet w „Słowiku” Kristin Hannah


Książki / poniedziałek, 19 marca, 2018

„Słowik” Kristin Hannah należy do grona tych niesamowitych powieści, których wydarzenia mogły być losem prawdziwym. Któż odkryje ile podczas II Wojny Światowej było kobiet o życiorysach tak podobnych do głównych bohaterek powieści, sióstr Isabelle i Vianne.

„Słowik” w trakcie lektury i po jej zakończeniu karze stawiać pytania. Ciężko przejść obojętnie wobec wydarzeń opisywanych na łamach powieści, ponieważ zbyt wiele z nich dotyczy spraw fundamentalnych. Czym jest bohaterstwo w czasach, gdy każda sytuacja i każda decyzja mogą prowadzić do utraty życia? Jak wiele trzeba poświęcić, by życie swoje i najbliższych ocalić? Czy warto się narażać dla obcych sobie osób? Te i inne pytania stawia nam Sophie Hannah przez działania głównych bohaterek tak różne na pozór, ale spójne gdy spojrzymy na nie z szerszej perspektywy.

Początkowo Vianne wydawała się osobą, która płynie z nurtem wydarzeń czekając na powrót męża z wojny. Choć jej siostra i otoczenie nie podejrzewało jej o podjęcie jakichkolwiek działań, ta pozornie słaba kobieta ratowała kolejne istnienia ze swojego otoczenia mieszkając pod jednym dachem z dokwaterowanym do niej Niemcem. Kobieta nauczyła się kłamać, by uchronić życie syna swojej przyjaciółki, stała się dla niego matką i przekonała do tego chłopca, aż wreszcie uwierzył i zapomniał kim był. We wszystkim co robiła kierowała się miłością i wiarą w istnienie wyższego dobra. Przysposobienie chłopca to był początek działań Vienne, która potem ratowała kolejne żydowskie dzieci przed zagładą, a to wszystko z narażeniem na wszelkie możliwe konsekwencje. Codzienna walka o przetrwanie oraz nawarstwiające się kłamstwa wydawały się nadludzkim wysiłkiem, ale los Vienne dzieliły setki kobiet i dzięki nim po wielu rodzinach nie zaginął słuch. Z drugiej strony zastanawia mnie też jak wiele z dzieci uratowanych przez przysposobienie do innej rodziny, nigdy nie poznało swojej prawdziwej tożsamości. Ile rodzin po prostu zniknęło z tego świata? Jak wiele pytań nawet nie zostanie zadanych, ponieważ ostatnie osoby, które cokolwiek wiedziały już nie żyją…

Słowik, bo taki kryptonim nosiła Isabelle podczas wojny, od najmłodszych lat była krnąbrna, nieprzewidywalna i zuchwała. W czasach pokoju nie potrafiła się odnaleźć, ponieważ z całych sił nie chciała wpasowywać się w role narzucone przez środowisko i konwenanse. Młodsza siostra buntowała się przeciw odrzuceniu, którego źródłem byli ojciec i częściowo siostra. Zderzyła się z rodzinną traumą, której jako dziecko nie była w stanie pojąć. Bo jak pogodzić się z tym, że ojciec nie chce się opiekować dziećmi po śmierci żony i rozpamiętuje wydarzenia związane z poprzednią wojną? Gdzieś w tej całej atmosferze braku akceptacji Isabelle szuka dla siebie miejsca i znajduje je właśnie podczas zawieruchy wojennej. Ta wydawałoby się odstająca od społeczeństwa dziewczyna postanawia oddać swoje życie idei, która uwolniła ją od egoistycznych pobudek.

Często zapominamy, że II Wojna Światowa stała się cichą wojną kobiet. Każda z sióstr stanowi przykład innego rodzaju poświęcenia oraz bohaterstwa. Jak bardzo wróg nie doceniał wkładu tej „słabej płci”? Przecież Isabelle niezliczoną ilość razy przemierzała Pireneje, w tak ciężkich warunkach, że mężczyźni których prowadziła okazywali się o wiele mniej wytrzymali. Gdy zaproponowała po raz pierwszy pomoc w przeprowadzaniu do wolnej strefy alianckich lotników, ciężko było uwierzyć że ten plan może się powieść. Przez całą wojnę nikt nie był wstanie złapać Słowika, ponieważ nie podejrzewano drobnej kobiety proszącej Niemca o pomoc w niesieniu ciężkiej walizki o przemyt podrabianych dokumentów.  Tam, gdzie zabrakło już nadziei oraz mężczyzn, którzy mogli walczyć, tam kobiety odnajdywały kolejne możliwe sposoby na przetrwanie. Isabelle zbudowała wokół siebie mur, który pomógł jej przeżyć: „Nie mogli tknąć mojego serca. Nie mogli zmienić tego, kim naprawdę byłam.” Czy bez tego nie skończyłaby jak niejedna uwięziona w Ravensbrück kobieta? Z szerszej perspektywy, może się wydawać, że autorka w postać Isabelle włożyła historie więcej niż jednej kobiety z czasów nienawiści. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się prawdziwym historiom mającym miejsce podczas wojny, dowiemy się że wiele Słowików zostało zapomnianych podczas historycznej zawieruchy.

Akcja „Słowika” wciąga z każdą kolejną stroną i muszę tutaj docenić pracę Kristin Hannah nad powieścią, która zdobyła w pewnym okresie szczyty list sprzedaży. Trudno mi było uwierzyć w tak wiele pochlebnych opinii dotyczących powieści, której akcja toczy się w głównej mierze podczas II Wojny Światowej na terenie okupowanej Francji. Bo jak przekonać ludzi, że powieści o podłożu historycznym mogą być pasjonujące nawet dla osób, które mają wręcz alergię na słowo historia. A jednak się udało! Dla mnie sam zarys powieści był intrygujący i nie zawiodłam się, a dodatkowo cieszę się że sięgnęłam po tę pozycję gdy trochę o niej ucichło. Dzięki takiemu zabiegowi podczas lektury nie sugerowałam się opiniami, tylko chłonęłam i przeżywałam kolejne wydarzenia. Zdecydowanie polecam, ponieważ jest to lektura otwierająca na odczuwanie i świetne pole do prowadzenia dyskusji na niezliczone tematy poruszone przez autorkę.

Tytuł: Słowik

Autor: Kristin Hannah

Wydawnictwo: Świat Książki

Ilość stron: 560

Data wydania: 12 października 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *