„Czarownica” Camilli Läckberg, czyli gonią nas cudze demony


Książki / wtorek, 9 stycznia, 2018

O Camilli Läckberg słyszał chyba każdy wielbiciel współczesnych kryminałów, autorka uznawana za mistrzynię skandynawskiego kryminału zaprezentowała pod koniec 2017 roku swoją najnowszą pozycję z już dziesięciotomowej serii. Muszę przyznać, że „Czarownica” zaskoczyła mnie pozytywnie siłą przekazu ukrytą na kartach powieści.

Autorka w kolejnej swojej książce udowadnia czytelnikom i krytykom, że potrafi pod płaszczykiem kryminału uchwycić niezliczoną ilość tematów nurtujących ludzi nie tylko współcześnie, ale też na przestrzeni wieków. Założenia najnowszej powieści „Czarownica” mogą wydawać się proste: Patrik, a co za tym idzie i Erika, prowadzą śledztwo związane z zaginięciem czteroletniej dziewczynki. Jak się okazuje trzydzieści lat wcześniej z tego samego gospodarstwa zaginęła inna także czteroletnia dziewczynka, zaś za winne jej zamordowania zostały uznane dwie nastolatki: Marie i Helen.

Dla mnie bardzo ważnym wątkiem poruszanym za sprawą sylwetek Marie i Helen jest oddziaływanie środowiska na jednostkę. Morderstwa, które przewijają się w całej powieści i każą połykać kolejne strony, pokazują jak duży wpływ na życie ma ustosunkowanie się do popełnionych czynów, a co za tym idzie perspektywa jaką obierzemy będąc zarówno sprawcą, jak i pośrednią ofiarą. Marie i Helen zostały jako nastolatki uznane za winne śmierci małej dziewczynki i to w jakich środowiskach się wychowały oraz charaktery obu bohaterek zdeterminowały dalsze ich losy. Marie z tej historii uczyniła swoje oręże, budując karierę aktorską na tej tragedii. Schowana za maską pewności siebie, kompensowała sobie dzieciństwo spędzone w rodzinie mającej częste kontakty z wymiarem sprawiedliwości. Helen zaś wycofała się do roli matki i żony, ponieważ jej świetnie usytuowani i poważani w środowisku rodzice postanowili „zadbać” o jej przyszłość. Czy małżeństwo ze starszym przyjacielem ojca, który jest wojskowym (nie tylko podczas misji) było odpowiednim wyborem? Jak cienka bywa granica między wyobrażeniem o czyimś życiu, a jego realną stroną przekonujemy się obserwując nie tylko Marie i Helen, ale też ich dzieci. Na usta ciśnie się pytanie: czy można uchronić dzieci przed konsekwencjami własnych działań? Czy pewne wydarzenia mogą stanowić piętno dla kolejnych pokoleń? Najboleśniejsza dla mnie była świadomość, że jedna nie rozliczona do końca tragedia wywołać może potężną falę bólu, który zatacza tylko coraz szersze kręgi…

Ból może pojawić się ze strony jakiej się najmniej spodziewamy. Czym jest poruszane w książce polowanie na czarownice? Czy tylko historycznym wątkiem wplecionym w powieść kryminalną? O tym wątku opowiadała podczas 21. Krakowskich Targów Książki sama autorka podczas spotkania, które zbudziło wiele kontrowersji ze względu na organizację, ale było zdecydowanie ciekawe w kwestii poruszanych wątków. W opinii pisarki od czasów polowania na czarownice, gdy kobiety obdarzone nieprzeciętną inteligencją, zdeterminowane oraz przede wszystkim wybierające samotną ścieżkę niezgodną z ogólnym postrzeganiem świata, były prześladowane niewiele się zmieniło. Läckberg podkreślała, że w dobie mediów społecznościowych, dalej prowadzimy polowania na czarownice niszcząc kogoś samymi opiniami zamieszczanymi w sieci. Ponadto każdy z nas walczy z jakimiś demonami oraz „wrogami”, co wzmaga poczucie zagrożenia.  Napisanie „Czarownicy” opiera się w dużej mierze na szczegółowych badaniach przeprowadzonych przez autorkę. Czerpała nie tylko ze źródeł historycznych ogólnie dostępnych, przejrzała również dokumenty dotyczące procesów toczących się w okolicach Fjällbacki oraz nieoficjalne teksty krążące w obiegu. I właśnie okres wielkiej obławy na czarownice toczący się w latach 1668-1676 na terenie Szwecji, a nazywany w źródłach historycznych „Wielkim Hałasem” stał się centrum opowieści o Elin. Jej los jest przykładem próby dostosowania się do warunków, w jakich przyszło jej żyć. Po stracie męża, w wyniku katastrofy podczas sztormu, Elin wraz z córką musi odnaleźć nowy dom i przygarnia ją pod swój dach siostra (żona pastora). Niestety sióstr nigdy nie łączyły przyjazne stosunki, a Britta zdaje się przez cały czas dążyć do zniszczenia życia tej drugiej. Läckberg pokazuje jak wielką rolę w procesach czarownic, bo właśnie o tego typu postępowanie zostaje oskarżona Elin, miała zazdrość. Jak łatwo było pokierować ludźmi i zmanipulować dzieci by zniszczyć drugą osobę. Czytając kolejne strony wręcz czułam to osaczenie i niemożność zmiany losu, które zgotowano tej kobiecie, która po prostu starała się odnaleźć własne szczęście i równocześnie chciała być pomocną dla innym wedle wskazówek przekazanych z pokolenia na pokolenie. Jak bardzo czyjeś słowo może niszczyć i zmieniać rzeczywistość? Czytając „Czarownice” miałam nieodparte wrażenie, że tylko okoliczności i użyte środki się zmieniają, zaś ludzka zawiść trwa w najlepsze, co potwierdza kolejny z wątków poruszonych w tej pozycji.

Läckberg porusza problem, który w obecnych czasach jest punktem zapalnym dla wielu gorących dyskusji. Ja ze swojej strony nie zamierzam opowiadać się po żadnej ze stron dyskusji o uchodźcach, jednak nie sposób dostrzec jak ważny stanowi to wątek w kontekście zarysowanym przez autorkę. Obserwujemy dwie perspektywy: wewnętrzną i zewnętrzną, choć nawet one nie są jednoznaczne. Karim oraz jego rodzina i przyjaciele są uchodźcami z Syrii, którzy próbują odnaleźć swój drugi dom właśnie w Szwecji. Z drugiej strony mamy obraz samych Szwedów, którzy stoją przed nieznanym, gdzie mogą pokierować się albo strachem, albo dzięki zainteresowaniu inną kulturą i mentalnością pozwolić sobie na otwartość wobec nieznanego. By przekonać się jak bardzo wątek przedstawicieli innych narodowości łączy się z polowaniem na czarownice warto należy sięgnąć po książkę.

„Czarownica” zaskakuje i to nie tylko osoby, które uwielbiają autorkę i wyczekują kolejnych tomów serii kryminalnej. Wielką zaletą tej serii jest możliwość czytania tomów w oderwaniu od całości, ponieważ każdy z nich stanowi odrębną zamkniętą historię, choć przy historii Patrika i Eriki nie uchronimy się przed spoilerami, które nas czekają w przypadku pominięcia jakiegoś tomu. Najnowsza „Czarownica” jest niezwykle złożona i porusza wiele wątków, które mogłyby stanowić osobne opowieści, lecz zamysł powieści okazał się na tyle spójny, że tylko można pogratulować Läckberg pomysłowości. Równocześnie pozycja pozostawia w czytelniku wiele pytań, o kondycję człowieka i sens bólu. Muszę przyznać, że musiałam się po lekturze poskładać z drobnych kawałków i nie obyło się bez książkowego kaca.

Tytuł: Czarownica

Autor: Camilla Läckberg

Wydawnictwo: Czarna Owca

Ilość stron: 592

Data wydania: 8 listopada 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *